Wybieram z informacji to co najlepsze...

Wpisy

  • poniedziałek, 31 grudnia 2018
    • Happy New Year!!!

      Sylwester - ostatnia noc w roku, czas beztroskiej i szampańskiej zabawy, jutro czas odsypiania zabawy i czas leczenia kaca giganta po Sylwestrze, ale to również czas podsumowań roku, który minął i czas rodzenia się nadziei na Nowy Rok. Każdy z nas, kiedy elegancko wystrojony idzie na zabawę sylwestrową i kiedy o północy stuka się z przyjaciółmi kieliszkiem szampana i składają sobie życzenia, marzy , aby te życzenia się spełniły. Ma nadzieję, że w Nowym Roku spełnią się jego marzenia. A jakie są nasze podsumowania starego roku? Moje są na plus, bardzo szczęśliwe! A zatem: liczba szczęśliwych bzykanek w roku - 365, liczba wypitego szampana - 1 na Sylwestra, liczba zrzuconych kilogramów - 4, liczba przybytych kilogramów - 2, ogółem dobrze, bo bilans ujemny, spełnione marzenia z zeszłego Sylwestra - wszystkie, plany - zrealizowane. Jakie w tym roku mam plany na Nowy Rok? Podobne! Niech spełnią się marzenia moje i wszystkich Polaków! Odzyskania przez nasz naród wiary w swoją historię i powrotu do wielbienia wielkości naszej polskiej przyszłości. To zaś w dużej mierze zależy od rządzących...

      Nowy Rok 2018 będzie rokiem przełomowym i to dla nas Polaków i Europy. To będzie rok wyborów do Euro parlamentu i wyborów do naszego polskiego parlamentu. Wybory do Euro parlamentu mogą nas bardzo zaskoczyć! W Europie zachodniej ostatnio obserwuje się zwrot na prawo.  Bardzo do tego przyczyniła się polityka imigracyjna rządów największych państw Unii. Obserwujemy zalew Europy przez imigrantów zarobkowych z Azji i Afryki, dla odwrócenia uwagi szumnie nazywanych uchodżcami politycznymi. Tymczasem ci " uchodżcy polityczni" w bogatych państwach zachodnich nie biorą się za żadną pracę, żyją na socjalu. Wszczynają rozróby na ulicach, gwałcą europejskie kobiety. Eleganckie Pola Elizejskie w Paryżu to koczowisko tych tzw. uchodżców politycznych. Rządy państw Unii już nie bardzo dają sobie z tą plagą radę. Tymczasem obywatele mają już dość imigrantów i... polityki chrześcijańskiego miłosierdzia wobec imigrantów z Azji i Afryki. Tzw. rewolucja żółtych kamizelek jaka miała miejsce niedawno we Francji wzięła się z niezadowolenia Francuzów z nałożenia na nich nowych podatków.  Z jakiego powodu ich się obarcza podatkami, by płacili na arabskich nierobów? Władze niemieckie już zaskoczyły, że... ich polityka chrześcijańskiego miłosierdzia wobec arabskich imigrantów prowadzi donikąd. W Niemczech powstała propozycja , aby obciążyć podatkiem kościelnym gminy muzułmańskie w Niemczech. Nie dziwcie się więc, jeśli w przyszłym roku w wyborach do Euro parlamentu zwycięży prawica i koncepcje euro sceptyków. Czy wzorem naszego Janusza Korwin Mikkego wejdą do Euro parlamentu po to, by... zniszczyć Unię od wewnątrz? Czy Unia przetrwa? To są ważne pytania na Nowy Rok, ważne szczególnie dla nas - Polaków, bo nasz niepodległy byt zależy od tego, czy będziemy w Unii. Obraz polityczny w Polsce jest nieco inny niż w Niemczech i we Francji. U nas prawica też się już skompromitowała...

      Rok wyborów do Sejmu! Dla rządzącego Prawa i Sprawiedliwości to być albo nie być, dla Jarosława Kaczyńskiego sprawa honoru. Choć Jarosław w chwili rozczulenia zwierzył się dziennikarzowi, że... wolałby przegrać wybory prezydenckie, bo wtedy jego brat by żył. PiS całą swoją kadencję pracował na zwycięstwo w najbliższych wyborach. Temu służyły uchwalane przywileje socjalne. I... pracuje nadal. Już uchwalono ustawę zamrażającą czasowo / do wyborów?/ podwyżkę opłat za energię elektryczną. Uchwalono waloryzację kwotowo - procentową emerytur i rent, która w znaczny sposób podwyższa najniższe świadczenia. Już jest gotowa do uchwalenia i jak prognozuje ministerstwo zostanie uchwalona w marcu ustawa wprowadzająca renty dla kobiet, które urodziły i wychowały czworo i więcej dzieci i przez to nigdy nie pracowały. Na uchwalenie czeka też program 500 plus dla emeryta i rencisty, który mającym najniższe świadczenia ma oferować raz w roku 500 zł. PiS robi wszystko, by wygrać wybory i ma większe pole manewru niż opozycja, bo... jest przy władzy. I... na wypadek gdyby przegrał wybory bardzo podnosi opozycji poprzeczkę. Ludzie nabytych przywilejów socjalnych nie dadzą sobie odebrać!!! Czy jednak wygra wybory? Moim zdaniem ma szanse na... 95%, bo opozycja nie ma nic społeczeństwu do zaoferowania prócz krytyki władzy. Mój szwagier mówi, że przegra, bo już przebrał miarkę w aferach. To będzie gorący rok!!! I ... pełen nadziei na przyszłość. Oby się nie okazało, że nadzieja matką głupich...

      Tymczasem Sylwester! Bawmy się! Jak niegdyś śpiewali w Kabarecie Olgi Lipińskiej: " Daj se luz... Olej to odkomuszenie... Nie ucieknie przyspieszenie!" A zatem wszystkim spełnienia marzeń i... Happy New Year!!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      agnieszkaw30
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 31 grudnia 2018 16:30
  • czwartek, 22 marca 2018
    • Czy las może być... piesa?

      IMG_20180321_120116_BURST001_COVER

      W powieści " Noce i Dnie" Marii Dąbrowskiej mały Piotruś Niechcic pyta rodziców: Tatusiu, czy las może być piesa? Dziś w Polsce takiego dylematu dzieci nie mają. Od kiedy w 1945r komuniści przejęli lasy, większość polskich lasów należy do państwa. Na palcach można policzyć lasy należące do osób prywatnych i to w zasadzie te, które sobie sami posadzili. Do rzadkości należy sprzedaż przez państwo części lasów państwowych, taka próba prywatyzacji spotyka się z ostrym protestem społecznym. Dziś jednak państwo na gwałt szuka pieniędzy, pośród ludzi krążą plotki, że Lasy Państwowe rozsprzedają swój majątek.  Czy to nieformalna prywatyzacja lasów państwowych? Jeszcze dzisiaj w uszach brzmią mi słowa leśnika, który na pytanie, dlaczego tak rabunkowo wycina się las, odpowiedział: las musi na siebie zarobić!

      Niedawno wybrałam się na spacer do lasu, który znajduje się koło Lubina / woj . dolnośląskie/, tzw. Las Małomicki. Zauważyłam, że przy wejściu do lasu wycięto w pień trzy hektary lasu, a drzewa, młode i zdrowe leżały przygotowane do wywiezienia. Lubin jest miastem górniczym, złożom rud miedzi towarzyszą rudy uranu. Kiedyś za komuny, by ochronić środowisko przyrodnicze okolic Lubina, wydano przepis, że wokół kopalni trzeba posadzić ochronny pas zieleni. Lubin jest więc otoczony lasami. Las Małomicki to obszar leśny położony najbliżej miasta, to miejsce wypadów weekendowych mieszkańców miasta. To ostoja leśnej zwierzyny, w lesie są nawet dziki, miejscowe koło łowieckie urządza, a raczej urządzało w nim polowania. Ludzie chodzą do lasu na jagody, na grzyby, borowiki rosły w nim jak konie. Ale to już przeszłość! Dziś obszar w lesie jest zryty przez ciężki sprzęt i zaśmiecony pozostałymi gałęziami. Starsze drzewa zostały prawie doszczętnie wycięte, pozostał młodnik i zarośla. Zwierzyna wyniosła się dalej od miasta. Kiedy zapytałam koleżanki, dlaczego wycina się las, odpowiedziała: las to przedsiębiorstwo, sadzi go się, by wyrósł do określonej wysokości, a potem wycina i sadzi młody. To prawda! Nawet firma nazywa się : Przedsiębiorstwo " Lasy Państwowe". Nie jestem przeciwniczką gospodarki leśnej, ale ta gospodarka powinna być planowa. Powinno się robić tzw. przecinkę, a na miejsce wyciętych drzewa sadzić nowe. Tymczasem, o czym dobitnie świadczy las wycięty w Lesie Małomickim w Lubinie wycina się drzewa w pień, najczęściej zdrowe i młode, bo takich potrzebuje przemysł meblarski, jest to rabunkowa gospodarka. Kiedy zapytałam robotnika w Lesie Małomickim: Czy przewiduje się zalesienie? odpowiedział: Nie wiem, ale chyba nie, bo nadleśnictwa nie stać. Państwo szuka pieniędzy na gwałt, bo jego przywileje socjalne bardzo wyżyłowały budżet państwowy. Las to dostarczyciel pieniędzy! Nie oszczędza się nawet... parków narodowych.

      W Wiekach Średnich połacie naszego kraju pokrywały dziewicze puszcze, jeszcze w XVI wieku król Zygmunt Stary polował w Puszczy Niepołomickiej na niedżwiedzia. Ciężki okres dla lasów w Europie przyniósł wiek XIX - wiek pary i elektryczności, kiedy to intensywnie zaczął rozwijać się przemysł. Lasy zaczęły ginąć, czy to przez zanieczyszczenie środowiska czy to z powodu nieplanowanej wycinki, bo przemysł potrzebował drewna. Ludzie dość szybko się przebudzili, okazało się, że lasy są potrzebne dla życia człowieka, dla zachowania równowagi w przyrodzie. Początek więc XX wieku przyniósł powstanie parków narodowych. Park narodowy to obszar podlegający ochronie prawnej, w którym wycinka drzewostanu jest teoretycznie zabroniona. Tak jest np. w... Stanach Zjednoczonych. A USA drewna potrzebuje i to dużo...

      W Polsce zgodnie z aktualnie obowiązującą ustawą o ochronie przyrody z roku 2004r park narodowy to obszar wyróżniający się szczególnymi wartościami przyrodniczymi, naukowymi, społecznymi, kulturalnymi i edukacyjnymi, o powierzchni nie mniejszej niż 1000 ha, na którym ochronie prawnej podlega cała przyroda oraz walory krajobrazowe. W ramach parków narodowych wyznacza się jeszcze dodatkowo rezerwaty, rezerwat może być ścisły, czyli obszary na których w ogóle jest zabroniona jakakolwiek ingerencja człowieka pod grożbą kary. W Polsce aktualnie jest 23 parków narodowych. Najstarsze parki to białowieski i pieniński, utworzone jeszcze w 1932r, najmłodszy to Park Narodowy " Ujście Warty", utworzony w 2001r.  Najbardziej reprezentatywny dla Polski i unikalny na skalę światową, posiada przyrodę taką, jaka wyglądała w Europie przed milionami lat to Białowieski Park Narodowy, ostoja żubra w Europie. Białowieski Park Narodowy zawiera rezerwat biosfery UNESCO, został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i posiada dyplom Europy. Czy Polska jest świadoma tego, co posiada?

      Niedawno awantura wokół Białowieskiego Parku Narodowego odbiła się szerokim echem w Świecie, sprawa oparła się nawet o Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości. Otóż polskie ministerstwo środowiska wydało zgodę na wyrąb drzew w Białowieskim Parku Narodowym. Kiedy sprawa się rozniosła i społeczeństwo zaczęło protestować, minister zaczął się tłumaczyć, że wycina się tylko drzewa zarażone... kornikiem świerkowym. Tłumaczenie głupie, bo puszcza białowieska jest w przeważającej części liściasta, a na drzewach liściastych nie ma kornika świerkowego. Poza tym nawet dziecko wie, że... żaden przemysł nie kupi chorych drzew. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości zakazał wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej. Jak z tego wybrnął rząd?

       W wycinkę zainwestowano masę pieniędzy, pozawierano umowy na dostawę drzewa, zaniechanie wiążę się koniecznością płacenia kar umownych za niewywiązanie się z umów, pieniądze zainwestowane w wycinkę pójdą na straty. Państwo Polskie teraz potrzebuje pieniędzy i wszędzie ich szuka, nie stać nas na wyrzucenie ich w błoto. Co zatem z naszymi lasami?

      Lasy idą pod topór, względem tych zwykłych, które wchodzą w skład Przedsiębiorstwa " Lasy Państwowe" i których nie chronią przepisy o ochronie przyrody sentymentów nie ma. Rżnie się jak leci! Nadzieja tylko w tym, że planuje się także zalesienie wyciętych obszarów. Ale... las płonie szybko, rośnie wolno. Niech nie okaże się, że państwo obudzi się z ręką w nocniku. Las to nie tylko przyjemność dla ludzi, to nie tylko miejsce sentymentalnych wycieczek, to nasze życie. Zachwianie równowagi w przyrodzie może mieć katastrofalne skutki. Inne państwa europejskie już się przebudziły i chronią swoje lasy przed niekontrolowaną wycinką. A Polska...?

      Polski mistrz słowa Jan Kochanowski pisał niegdyś: " Cieszy mnie ten rym: Polak mądr po szkodzie, Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie, Nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą i po szkodzie głupi."

      Ja, może naiwnie, myślę jednak, że wyciągamy wnioski z porażek i... że nie jesteśmy głupsi niż inne państwa. Czy w życiu jest najważniejszy pieniądz?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      agnieszkaw30
      Czas publikacji:
      czwartek, 22 marca 2018 18:30
  • sobota, 14 października 2017
    • Bodajbyś cudze dzieci uczył!

      IMG_20171004_171106_BURST001_COVER

      Starożytni Rzymianie mieli takie powiedzenie: Bodajbyś cudze dzieci uczył! W starożytnym Rzymie nauczycielami byli niewolnicy i czy praca nauczyciela była doceniana zależało od jego pana. Już starożytni Rzymianie wiedzieli, że nauczyciel to najbardziej niedoceniana praca i najmniej szanowana. To powiedzenie świadczy, że dla starożytnych Rzymian uczenie cudzych dzieci to była kara. A jak jest dzisiaj...w Polsce?

      Kiedy byłam w podstawówce w czasach Gierka Dzień Nauczyciela to było bardzo ważne święto. Każdy uczeń swojemu wychowawcy przynosił kwiaty, w tamtych czasach modne były gożdziki. Każdy nauczyciel w więc w to swoje święto wracał do domu obładowany wielkim naręczem kwiatów. Nie da się ukryć, że było to dla nauczyciela bardzo miłe, a nauczycielom, którzy kwiatów nie dostali było przykro. Pamiętam moja wychowawczyni z podstawówki pani Wanda Pawłowska wybierała wtedy ze swoich kwiatów wiązankę i wysyłała delegację uczniowską, by wręczyli kwiaty i złożyli życzenia nauczycielowi, który nie miał wychowawstwa i kwiatów od uczniów w ogóle nie otrzymał. Dziś zwyczaj dawania kwiatów nauczycielom z okazji Dnia Nauczyciela zanikł. Jest zwyczaj na miarę nowej epoki, kapitalizmu: z okazji zakończenia nauki w danej szkole uczniowie się składają i kupują swojemu wychowawcy kosztowne prezenty. Dochodzi nawet do paranoi, bo rodzice uzgadniają czasami kupno naprawdę drogich prezentów, np. w jednym lubińskim gimnazjum / woj. dolnośląskie/ nauczyciel dostał od uczniów kończących szkołę laptopa i...nie było to bynajmniej prywatne gimnazjum, gdzie z zasady uczą się dzieci ludzi bogatych. Zdarzają się nawet przypadki, że...wychowawca się obraża na uczniów, kiedy na zakończenie szkoły dostanie tylko czekoladki. Na Dzień Nauczyciela nauczyciele nie dostają już od uczniów kwiatów. Dzień Nauczyciela obecnie to święto nauczycieli i...uczniów. Szkoły w tym dniu robią wolne. W tym roku 14 pażdziernika wypadł w sobotę. Już w piątek nie było lekcji, uczniowie podstawówek i gimnazjów poszli do kina, a liceów w ogóle nie przyszli do szkoły. A tymczasem Dzień Nauczyciela to czas na zastanowienie się nad...sensem istnienia tego zawodu.

      Kiedy w 1998r Jerzy Buzek przeprowadził w Polsce reformę oświaty, rozległa się powszechna krytyka nowego systemu. Podnoszono, że nowy system jest w ogóle niedostosowany do polskich warunków, że to bezmyślne zmałpowanie systemu amerykańskiego. A największy krzyk się zrobił, kiedy prasa zaczęła nagłaśniać przykłady patologii w gimnazjach i zarzucano wtedy, że gimnazja skupiają środowiska patogenne. Jarosław Kaczyński będąc pierwszy raz premierem obiecał przywrócenie starego komunistycznego systemu szkolnictwa. Wtedy nie zdążył. Obecnie Prawo i Sprawiedliwość znowu rządzi i pierwszą reformą jaką zrealizowało była likwidacja gimnazjów i przywrócenie komunistycznego systemu szkolnictwa. Tymczasem od reformy Buzka minęło prawie dwadzieścia lat, system okrzepł , ludzie się przyzwyczaili, w gimnazja zainwestowano sporo pieniędzy, pobudowano nowe szkoły, ludzie nie chcą zmian. A nauczyciele?

      Dla nauczycieli powstał prawdziwy boom, kiedy szkolnictwo przeszło pod samorządy. W Lubinie np. miasto sporo zainwestowało w szkolnictwo: zmodernizowano szkoły, wprowadzono darmowe obiady dla uczniów i darmowe podręczniki dla najbiedniejszych, bardzo podniesiono pensję nauczycieli. W Lubinie nauczyciele bardzo dobrze zarabiają, o ile dostaną się na etat, bo jest sporo młodych nauczycieli po studiach, którzy w szkole pracują na zasadzie wolontariatu i...nie mają żadnych widoków na etat. A tymczasem...

      Reforma szkolnictwa już weszła w życie. Gimnazja będą istniały dwa ostatnie lata, w tym roku nie było naboru do gimnazjów. Już jest wiadomo, że po likwidacji gimnazjów 70% nauczycieli pójdzie na bruk. Nic więc dziwnego, że nauczyciele protestowali przeciwko reformie, walczyli o swoje stanowiska. Tymczasem w systemie nauczania w ośmioklasowej podstawówce powróci stary komunistyczny system, nie będzie już nauczycieli po pedagogice z wiedzą ogólną, będą potrzebni nauczyciele ze specjalizacjami przedmiotowymi. Czy to szansa dla młodych po studiach, którzy do tej pory bezcelowo w ramach wolontariatu czekali na etat? W szkolnictwie będą zwolnienia grupowe, ale tym co zachowają pracę planuje się podniesienie pensji i to...sporo. Trwają dyskusje w ministerstwie nad wprowadzeniem zasad wynagradzania nauczycieli podobnych do zasad wynagradzania sędziów. Czy rząd pisowski chce kupić kolejną grupę wyborców?

      Główna krytyka obecnej reformy idzie w kierunku piętnowania faktu, że zmiana systemu poniesie bardzo duże koszty. Pobudowano bardzo dużo gimnazjów. Co z tymi budynkami? Na to wyjście jest! Pis obiecał przywrócić szkolnictwo zawodowe. Budynki gimnazjów są dostosowane do tego, by były w nich zawodówki. Przywrócenie szkolnictwa zawodowego, które jakiś geniusz na fali totalnej krytyki wszystkiego co komunistyczne zlikwidował w latach dziewięćdziesiątych to dobry pomysł. Ja np. codziennie widuję paru wyrostków, co skończyli gimnazjum, do Ogólniaka się nie nadają, nie pracują, tylko codziennie włóczą się z piwkiem po mieście w podejrzanym towarzystwie. Waldusie Kiepscy... Jest tylko problem, by pomysł szkolnictwa zawodowego nie rozbił się o...pieniądze, bo państwo nie ma pieniędzy. Dobrym pomysłem byłoby stworzenie przez przez państwo zachęty, by prywatny przedsiębiorca miał interes w inwestowanie w szkolnictwo zawodowe. W Lubinie np. jeden z biznesmenów pragnie zainwestować we  wznowienie zasadniczej szkoły budowlanej w Lubinie. Oby jego dobre chęci i kreatywność nie rozbiły się o kłody pod nogi rzucane przez urzędników?

      Tymczasem Dzień Nauczyciela, to dzień zastanowienia się nad sensem istnienia zawodu nauczyciela. Drodzy uczniowie dajcie swoim nauczycielom z okazji ich święta maleńki dowód sympatii! Nie nauczyciele wiedzą, że ich praca ma sens, że jest potrzebna, że...za nią dostaną trochę waszego serca, a nie kubeł od śmieci na głowę. Niech nauczyciel pozbędzie się gorzkich myśli w postaci przekleństwa: Bodajbyś cudze dzieci uczył! Zawód nauczyciela jest bardzo ważny, bo to wkład w wychowanie młodego pokolenia, a takie Rzeczpospolita, jakie jej młodzieży chowanie. Niech wiedzą, że ich wkład w rozwój Polski ma sens! Drodzy nauczyciele, z okazji Waszego Święta ten mały kwiat jest dla Was! Pamiętamy o Was! A czy władza o Was pamięta?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agnieszkaw30
      Czas publikacji:
      sobota, 14 października 2017 20:14
  • piątek, 18 sierpnia 2017
    • " Gdy się farsa zmienia w dramat..."

      DSCN0054

      W pierwszych dniach września 1982r miał się odbyć w Lubinie woj. dziś dolnośląskie, wtedy legnickie Kabareton. Kabareton miał być wydarzeniem kulturalnym nie tylko Lubina, ale i kraju, bo był Stan Wojenny i była to jedyna impreza kulturalna, na którą zgodzili się przyjechać najsławniejsi artyści. Do Lubina przyjechało wielu sławnych artystów, byli już... 30 sierpnia 1982r. Kabareton wymyślił i zorganizował ówczesny dyrektor Domu Kultury w Lubinie, wówczas jeszcze po pan Mirosław Drews. Niestety, kabareton się nie odbył. Zawisło nad nim fatum dnia... 30 sierpnia 1982r. - nielegalnie w Stanie Wojennym obchodzonej rocznicy podpisania porozumienia w Szczecinie. Wielu sławnych artystów nie wróciło z Lubina, gdzieś przepadli. Plotki mówią, że ponoć wybrali zagranicę. Granicę dwóch światów - Ziemi i Nieba...

      Nie zaliczam się do osób mściwych. Staram się odrzucać urazy , choć nie eliminuję ich z pamięci i pomagam wszystkim ludziom, bez względu na ich przeszłość. Dla mnie nie ważne, czy to syn Ubeka, czy sam ubek czy bohater, dla mnie ważne, że to człowiek potrzebujący pomocy, że trzeba do niego wyciągnąć rękę. Jednego jednak nie potrafię do dziś wybaczyć...tchórzostwa. Miałam niegdyś ciotkę - staruszkę, siostrę mojego dziadka, która chorowała na schizofrenię i przebywała w szpitalu psychiatrycznym na Kraszewskiego we Wrocławiu. Otóż moje dwie koleżanki, jedna bardzo " sławna" o imieniu Ewa, pojechały do niej do szpitala w tragicznym dla Lubina dniu 30 sierpnia 1982r. Ciocia zwierzyła im się, że przed śmiercią chciałaby odwiedzić córkę. Koleżanki obiecały, że ją zabiorą do córki. Przywiozły ją do Lubina, ciotka z powodu artretyzmu poruszała się na wózku inwalidzkim. Wywiozły ją z autobusu i szły ulicą. W Lubinie trwało wtedy polowanie przez ZOMO na ludzi, ZOMO strzelało. Nadjechała " suka" i...koleżanki zostawiły wózek z ciotką na ulicy i...uciekły. Moja ciotka została zastrzelona ...pod domem swojej córki. Mój kuzyn miał dziesięć lat i...widział " bohaterstwo" moich koleżanek z okna. Do tego czasu ja tę Ewę nawet lubiłam, od tamtej pory jej nienawidzę. Trudno nie jestem Chrystusem i nie potrafię przebaczyć tchórzostwa, kiedy to w ekstremalnej sytuacji, jak powiedział mój kolega ze studiów, każdy chroni swoją d....

      Ja do tej pory uważam i nie jestem w swoich sądach odosobniona, że Lubin w Stanie Wojennym został wybrany na pokazową akcję siły Służby Bezpieczeństwa. W lipcu 1982r w ręce Ruchu Oporu trafiła nawet lista osób, które SB planowało zabić. Harcerze chodzili po domach i ostrzegali ludzi. Niestety, Ludzie nie uwierzyli i marsz z petycją do sekretarza miejskiego w Lubinie się odbył. 30 sierpnia 1982r - tragiczny i wrosły w pamięć wtorek. Pod Komitet Miejski jakiś prowokator  rzucił butelkę z benzyną. To było hasłem do rozpędzenia manifestacji. ZOMO zaczęło strzelać do ludzi. To było prawdziwe polowanie na ludzi... W dniu 30 sierpnia 1982r zastrzelono 30 osób, 95 tych, którzy próbowali uciekać kanałami wytruto gazem w kanałach. W nocy w Lubinie był osobiście gen. Wojciech Jaruzelski / jeden straceniec się przedarł przez otoczone przez ZOMO miasto i powiadomił centralne władze, co SB wyprawia w Lubinie/ i zakazał używania ostrej amunicji. 31 sierpnia 1982r. od rana ludzie zaczęli zbierać się w rynku, by zaprotestować przeciwko masakrze. O trzeciej w południe na rynek przyjechała delegacja podobno Solidarności z ZG Lubin i jakaś pielęgniarka, których nikt nie znał i zaczęli składać kwiaty pod stojącym w rynku pomnikiem żołnierzy II Armii Wojska Polskiego. To było hasłem do rozpędzania zgromadzenia. ZOMO znowu użyło ostrej amunicji, zginęły trzy przypadkowe osoby. Do dziś nie wiadomo, kto sprzeciwił się rozkazowi gen. Jaruzelskiego i wydał rozkaz strzelania ostrą amunicją w dniu 31 sierpnia 1982r. Moim zdaniem wydarzenia 31 sierpnia 1982r, były prowokacją SB skierowaną przeciwko gen. Jaruzelskiemu. Czy w Stanie Wojennym SB planowało przejąć władzę w Polsce? 1 września 1982r. ludzie ponownie się zbierali w Lubinie, ale ZOMO już tylko rozpędzało manifestacje używając gazu, armatek wodnych i pałek, bo...odebrano im ostrą amunicję. Dziś Lubin pamięta...

      Począwszy od 1991r, kiedy to władzę w Lubinie przejęła...Solidarność, władze miasta uroczyście obchodzą rocznicę Wydarzeń Sierpniowych. Rocznica obchodzona jest z uporem maniaka prze władze w dniu 31 sierpnia, kiedy to zginęły trzy przypadkowe osoby, a dziś Rada Lubina planuje skwer przy pomniku Solidarności, gdzie na mostku zastrzelono Pożniaka, który był jednym z trzech osób, które zginęły w dniu 31 sierpnia 1982r, nazwać nazwiskiem Pożniaka.  W 1993r. sądzono trzech zomowców, którym przypisano winę strzelania do ludzi. Proces był kabaretem, a wyroki śmiesznie niskie. Dziś wznowiono proces przeciwko zastępcy komendanta w Lubinie w tamtym dniu. Podobno go nawet aresztowano...Czy czeka nas powtórka z kabaretu? W 1993r sądzono tylko za strzelanie w dniu 31 sierpnia 1982r, o tragicznym wtorku dnia 30 sierpnia 1982r nawet nie wspomniano. Wymazuje go się z pamięci ludzi. Czy skutecznie?

      Obchody " Zbrodni Lubińskiej" w dniu 31 sierpnia władze organizują sobie a muzom. Mieszkańców, którzy na nie przychodzą można policzyć na palcach. Ale ludzie pamiętają. Tragiczny wtorek nawiedza ich w snach. Wielu mieszkańców Lubina jak zdiagnozowali psychiatrzy , cierpi na syndrom weterana wojennego, a wielu pacjentów z nerwicą mówi terapeucie: nie chcę umierać pod domem! Czy ludzie potrafią wybaczyć?

      Być może drogą do wybaczenia byłoby wskazanie zbrodniarzy winnych polowania na ludzi w Lubinie? Może pomogłoby należyte uczczenie ofiar! Ale nie kabaret! Kabareton już kiedyś Lubin organizował... I stał się przestrogą dla przyszłych pokoleń ..." Gdy się farsa zmienia w dramat..." - Jak w piosence Agnieszki Osieckiej i Jana Pietrzaka śpiewali Adrianna Biedrzyńska i Zbigniew Zamachowski. Ale Kazimierz Grześkowiak śpiewał też : " Chłop żywemu nie przepuści!" Kazik , pamiętamy Cię!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      agnieszkaw30
      Czas publikacji:
      piątek, 18 sierpnia 2017 18:00
  • czwartek, 11 maja 2017
    • Funkcjonować normalnie pośród ludzi.

      Są ludzie, których my jako społeczeństwo postrzegamy jako margines. Izolujemy ich. Boimy się ich. To chorzy psychicznie, a w szczególności chorzy na różne odmiany psychoz. Tymczasem oni chcą żyć normalnie, mieć przyjaciół, rodzinę, być pożytecznym członkiem społeczeństwa. Tymczasem znaczna większość z nich wycofuje się ze świata i zmuszona jest wegetować na rencie z tytułu niezdolności do pracy. Czy jest szansa na normalne życie dla tych ludzi?

      Ewa D. była niegdyś normalną nastolatką, miała marzenia, chciała mieć rodzinę, pracę, która będzie dawała jej satysfakcję. Tymczasem cały jej świat się zawalił. W wieku dwudziestu kilku lat zachorowała na schizofrenię paranoidalną i to wyłączyło ją z życia do dnia obecnego, czyli do wieku pięćdziesięciu lat, a nawet dalsze rokowania co do jej choroby nie są pozytywne. Studiów nie skończyła, nigdy nie była w stanie iść do pracy, nie ma rodziny, jest samotna. Żyje na rencie socjalnej z tytułu niepełnosprawności. Obecnie zmarli jej rodzice, otrzymała dość wysoką rentę rodzinną po ojcu, ale to wcale nie wpłynęło na komfort jej życia. Dalej całe dnie spędza w domu wpatrzona w jeden punkt na suficie albo chodzi po mieście i opowiada o sobie niestworzone rzeczy. I nie znaczy to, że celowo zmyśla, by być kimś innym niż jest, ale wierzy w to co mówi. A wyobrażnię o sobie ma! Twierdzi, że ma męża, który ją ubóstwia, że wychowała dzieci na pożytecznych członków społeczeństwa, że ma pracę, w której się realizuje. Opowiada, że jest wziętym psychologiem, ba, że nawet zrobiła doktorat. Całe miasto już ją zna i nikt jej nie wierzy. Małoduszni ludzie się z niej śmieją, życzliwi jej współczują. Stare przysłowie mówi: nie śmiej się dziadku z cudzego przypadku, dziadek się śmiał to samo miał. A schizofrenii takiej, jaką ma Ewa D. nie życzę największemu wrogowi. To nie tylko wielka trauma dla chorego, ale i duże obciążenie psychiczne dla otaczających go ludzi. Czy chorzy na schizofrenię mają odbierać od nas zdrowych tylko współczucie?

      Do chorób psychicznych zaliczamy depresję kliniczną i psychozy. Z rodziny psychoz współczesna psychiatria wyróżnia dwie podstawowe. To schizofrenia i choroba afektywna dwubiegunowa, zwana także inaczej psychozą maniakalno - depresyjną / starsza nazwa/ . Schizofrenia to psychoza, która w najkrótszej definicji charakteryzuje się zmianami nastroju i myślenia. Współczesna psychiatria ciągle jeszcze wyróżnia cztery rodzaje schizofrenii, tj. schizofrenię prostą, hebefroniczną, katatoniczną i paranoidalną. Najcięższą ze schizofrenii jest schizofrenia paranoidalna, najbardziej zagrażającą życiu jest katatoniczna / ze względu na stan zwany stuporem albo katatonią. Chorego w katatonii nie można ruszać, bo można mu złamać kręgosłup. W przeszłości były przypadki, że chorych w stanie katalepsji uznawano za zmarłych/ .  Schizofrenia to psychoza, która charakteryzuje się zmianami nastroju i myślenia. Podstawowymi objawami wytwórczymi schizofrenii są urojenia i omamy, najczęściej słuchowe. Schizofrenia przebiega w dwóch fazach, faza ostra z objawami wytwórczymi i remisje, podczas których chory funkcjonuje normalnie lub prawie normalnie. Schizofrenia jest nieuleczalna, choć przy dobrym leczeniu remisja może trwać nawet pięćdziesiąt lat. Choroba dwubiegunowa składa się z dwóch faz, fazy depresji i fazy manii. W fazie manii przypomina schizofrenię, ma takie same objawy wytwórcze, tj. omamy i urojenia, chory jest sztucznie pobudzony, wesołkowaty, ma pozytywne nastawienie do życia, ma pełno energii i może góry przenosić, choć z racji urojeń te poczynania są nieracjonalne. Dość długo nie rozróżniano choroby dwubiegunowej, wszystkie psychozy to były schizofrenie. I dziś nawet najlepsi psychiatrzy mylą się w diagnozie. Cechą podstawową ujemną schizofrenii jest depresja. Zdarza się, że i w schizofrenii chory jest sztucznie pobudzony, wesołkowaty. Kiedy chory trafi do lekarza w fazie manii, a nie powie, że wcześniej miał stany depresyjne, lekarz może stwierdzić schizofrenię. Podstawowa różnicą między schizofrenią a chorobą dwubiegunową jest  to, że w chorobie afektywnej przy regularnym zażywaniu leków nawroty nie następują. W schizofrenii pomimo zażywania regularnego leków następuje nawrót choroby, a każdy kolejny nawrót jest silniejszy od poprzedniego. Jak zatem ma funkcjonować chory na psychozę? Czy w swojej chorobie może normalnie funkcjonować?

      Niestety, nie. Chorzy na schizofrenię często wegetują na rentach socjalnych z tytułu niepełnosprawności, bo nigdy nie pracowali i nie należy im się renta zusowska. Tymczasem nawet przebywanie na rencie nie musi się wiązać z samotnością i marazmem. Można realizować swoje marzenia. Ma się dużo czasu. Można jeżdzić na wycieczki poznawać świat i przyjaciół. Można chodzić na basen i do fitness clubu. Ja nawet im trochę tego czasu zazdroszczę, bo jestem zabiegana, gonię z jednej pracy w drugą. Lubię wprawdzie swoją pracę i swoje zabieganie, ale czasami się marzy błogie lenistwo. Nie jest też prawdą, że chorzy psychicznie nie nadają się do pracy. Wielu chorych na schizofrenię pracuje, ba, robią nawet kariery naukowe. Jednakże większość chorych zamyka się w domu, leży na kanapie z oczami utkwionymi w sufit. I to nawet nie z faktu, że nikt ich nie chce zatrudnić, to choroba skazuje ich na ten marazm. Człowiek chory na schizofrenię zamyka się w sobie, nic mu się nie chce, życie traci sens. Dlatego jest tak wiele samobójstw? Czy tak musi być?

      Nie powinno być! Chorzy na schizofrenię wołają: chcemy funkcjonować normalnie! Tym wołaniem o pomoc jest fakt, że często nie akceptują swojej choroby, wypierają ją, wstydzą się powiedzieć ludziom, że chorują psychicznie. Znana mi chora wprost obsesyjnie twierdziła, że schizofrenia i choroba dwubiegunowa są tak różne, że nawet dziecko je rozróżnia. Na dziecko kładła specjalny nacisk, kiedy jest tłumaczyłam istoty tych dwóch chorób. Dla chorych łatwiej jest zaakceptować, że choroba afektywna to inny rodzaj choroby. Pośród ludzi lepiej brzmi, kiedy się mówi, że...choruje się na jakiś rodzaj nerwicy, a nie na chorobę psychiczną. Pozwólmy im na to niewinne wyparcie! Wystarczy tylko podać pomocną dłoń. Ja wiem, że przyjąć do swojego grona chorego na schizofrenię to ciężka praca nad sobą. Chory na schizofrenię może być trudny w pożyciu. Może mieć dziwne pomysły. Będzie wymagał od nas ciągłej odpowiedzialności za niego. Ale warto! Bóg tego od nas wymaga! Podanie pomocnej dłoni choremu na schizofrenię to mnie samobójstw, a to jest miłe Bogu. Każde życie człowieka jest na wagę złota! Pomóżmy choremu na schizofrenię uwierzyć, że i jego życie jest na wagę złota! Homo homini lupus. " To nieprawda!" - Krzyczę. Czy jestem chora psychicznie? A może to i dobrze? Choroba daje mi wrażliwość na innych chorych na schizofrenię. A to najważniejsze! Funkcjonować normalnie pośród ludzi... Idea fixe?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      agnieszkaw30
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 maja 2017 23:21
  • wtorek, 18 kwietnia 2017
    • Ważne to jest, co jest moje.

      Niegdyś w czasach komunizmu istniało prawo lokalowe i ochrona lokatora. Komunistyczne prawo lokalowe zawierało takie pojęcia, jak lokal zamienny i lokal zastępczy. Lokal zamienny to lokal o takim samym standardzie jak lokal mieszkalny, który obywatel posiada. Przyznawało się go np. w przypadku wywłaszczenia lokatora, jeśli budynek, w którym znajdował się lokal był w planie zagospodarowania przestrzennego miasta przeznaczony na inne cele. Lokal zastępczy to lokal zawierający minimum powierzchni na jednego mieszkańca / obecnie wynosi ono 1, 2 m2 na osobę / i tylko dostęp do bieżącej wody i sanitariatów. W praktyce może to być lokal mieszkalny, który ma pompę na podwórku i sławojkę na podwórku. Lokal zastępczy przyznawało się najczęściej, jeśli lokator został wykwaterowany karnie, np. w wypadku eksmisji. Transformacja ustrojowa w latach dziewięćdziesiątych wprowadziła szereg zmian w prawie lokalowym. Prawo lokalowe zliberalizowano. Zlikwidowano mieszkania zamienne. Obecnie prawo lokalowe zawiera tylko mieszkania zastępcze. Wprowadzono eksmisję na bruk. To ostatnie znacznie złagodzono. Obecnie istnieje okres ochronny, nie można eksmitować na bruk w okresie między 1 listopada a 31 marca i nie można eksmitować na bruk kobiet z małymi dziećmi. Obecnie eksmisje są bardzo utrudnione, w praktyce w okresie tzw. ochronnym nie można się pozbyć lokatorów zalegających z opłatami, bo polskie miasta nie budują w ogóle lokali socjalnych. A budownictwo komunalne zdechło w latach dziewięćdziesiątych.  W tamtych bowiem czasach miasta pozbywały się zasobów komunalnych sprzedając lokatorom mieszkania, które wynajmowali po preferencyjnych cenach. Właściciel to właściciel! Prawo własności jest święte i niezbywalne! Czy właściciele domów i mieszkań mogą w każdym wypadku czuć się bezpiecznie i urzędom powiedzieć: wolnoć Tomku w swoim domku! ?

      Prawo własności jest święte i jedyne przypadki, kiedy można właściciela z pozbawić mieszkania to eksmisja sądowa, jeśli właściciel mieszkania obciążył mieszkanie hipoteką i zalega ze spłatami albo jest zadłużony w opłatach za dostarczanie mediów. Inny przypadek to wywłaszczenie na drodze decyzji administracyjnej, ale tylko w wypadku, jeśli w planie zagospodarowania przestrzennego budynek , w którym znajduje się mieszkanie został przeznaczony do rozbiórki, czy to ze względu na stan techniczny budynku czy to z racji przeznaczenia terenu, na którym znajduje się budynek na inne cele. W takim jednak wypadku wywłaszczanemu właścicielowi mieszkania należy się odszkodowanie. Odszkodowanie wynosi realną wartość rynkową mieszkania. Za odszkodowanie wywłaszczony właściciel, jeśli mu pieniędzy z odszkodowania starczy, może sobie kupić jakie chce mieszkanie lub wybudować dom. Na czas poszukiwania nowego mieszkania wywłaszczonemu należy się od miasta mieszkanie, ale tylko...zastępcze. Oczywiście, jeżeli miasto będzie miało dobrą wolę, może wywłaszczonemu przyznać mieszkanie na własność o takim samym standardzie, jakie miał albo lepsze. Może też na własny koszt zlecić developperowi wybudowanie mieszkań i sprzedać wywłaszczonym za odszkodowanie po preferencyjnych cenach. To jest jednak w Polsce...nierealne. Polskie miasta i to prawie wszystkie nie posiadają mieszkań komunalnych. Kasy miejskie robią bokami i są zadłużone, więc miast nie stać na budowanie mieszkań.  Czy w Polsce kapitalistycznej, gdzie prawo własności podobno jest święte właściciel może czuć się bezpiecznie?

      Prawo własności jest święte i nienaruszalne. Prawda! Nie można właściciela pozbawić jego własności bez należytego odszkodowania. W niektórych krajach istnieje biznes polegający na skupowaniu mieszkań, które w planie zagospodarowania przestrzennego mają być przeznaczone do wywłaszczenia. Wiele osób na takiej spekulacji dorobiło się majątków na odszkodowaniach. Co ma jednak robić drobny ciułacz, dla którego mieszkanie w starym po gomułkowskim budynku to cały majątek?

      Kiedy miasto mami nas obietnicami przyznania wspaniałych mieszkań za wywłaszczenie naszego m3 lub Bóg wie, jakiego odszkodowania za mieszkanie w budynku z czasów Gomułki, pamiętajmy, że to...obietnica gruszek na wierzbie! Miejmy więc na uwadze, że nasze prawo własności jest święte i niezbywalne. Możemy śmiało zacytować miastu starą piosenkę Kazimierza Grześkowiaka z kabaretu: " Nie jest ważne, co jest czyje, ważne to jest, co jest moje!!!"

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      agnieszkaw30
      Czas publikacji:
      wtorek, 18 kwietnia 2017 23:28
  • środa, 22 marca 2017
    • O szczęście dziecka...

      Jest taki stary dowcip o wychowaniu dziecka. Matka z trzyletnim brzdącem jedzie autobusem.  Berbeć macha beztrosko nóżkami i kopie płaszcz stojącej obok starszej pani. W końcu ta pani zwraca uwagę mamie dziecka: Niech pani zwróci uwagę swojemu dziecku. Mamusia odpowiada: Nie będę zwracała dziecku uwagi, bo ja swoje dziecko wychowuję bezstresowo. Słyszał to siedzący obok i palący papierosa szesnastolatek. Wyjął papierosa z ust i zgasił go na czole tej mamusi. Zrobiła się awantura, mamusia krzyczy na temat rozwydrzonej i niewychowanej polskiej młodzieży. Szesnastolatek mówi: Niech pani na mnie nie krzyczy, mnie mamusia wychowywała bezstresowo! Co i raz wybucha w Polsce dyskusja na temat wychowania dzieci. Tzw. bezstresowe wychowanie ma swoich zarówno zwolenników jak i przeciwników. Czy rodzice prawidłowo rozumieją tzw. bezstresowe wychowanie?

      Niejedna babcia opowiadała swojej wnuczce o tym, jak ją wychowywano.  Dzieciństwo niejednej babci przypadało na schyłek dziewiętnastego wieku. Wnuczka, przynajmniej z mojego rocznika słyszała więc, że w dzieciństwie jej babci rządził w domu pan ojciec dobrodziej, który miał niekłamany autorytet w domu, a na honorowym miejscu w domu wisiała dyscyplina, do której dziecko podchodziło z należytym szacunkiem. Te czasy już minęły. W nowoczesnej pedagogice bicie dzieci jest tępione, a u nas w kraju prawnie zakazane. Dziecko ma prawo zawiadomić policję, jeżeli rodzice je biją. Czy da się wychować dziecko bez...starej metody kija i marchewki?

      W moim gabinecie terapeutycznym spotykam się z młodymi kobietami chorymi na schizofrenię, które opowiadają, że ich jedynym marzeniem jest zajść w ciążę i urodzić dziecko. Zapytane, jak wyobrażają sobie wychowanie dziecka , zwykle mówią o nim jak o laleczce, której mała dziewczynka śpiewa kołysanki, przewija i karmi butelką. Mówią, że one marzą o tych " urokach macierzyństwa". Tymczasem te " uroki macierzyństwa" to ciężka praca przez długi okres życia. Wychowanie dziecka od jego narodzin do uzyskania przez niego pełnoletniości i zdolności, że samo będzie w stanie kierować swoim życiem, to ciężki trud, znacznie cięższy niż...praca w prokuraturze.

      Niejedna kobieta jest żdziwiona, kiedy jej malutka dziewczynka, która zawsze się do niej przytulała niczym mały kotek i dla której była autorytetem największym w świecie, staje się nagle rozwydrzoną nastolatką, która klnie niczym menel, która we wszystkim co jej rodzice mówią jest kontra i dla której rodzice stają się głupi, a autorytetem są koleżanki. Niejedna więc matka zastanawia się, ci się stało z moim dzieckiem i...biega z córką po psychologach. Tymczasem taki stan u nastolatki jest jak najbardziej naturalny...

      Okres dojrzewania u nastolatki czy nastolatka zaczyna się około dwunastego roku życia, a kończy około szesnastu lat, zwykle jest to okres gimnazjalny. W okresie dojrzewania dają o sobie znać hormony, które zaburzają cały organizm dotychczasowego dziecka. Mają one wpływ na psychikę nastolatka. Nastolatek uważa, że jest już dorosły i buntuje się. Dla patrzących z zewnątrz rodziców jest to okres... tzw. cielęcego i głupiego wieku. Nastolatek chce postawić na swoim, a ponieważ nie zna jeszcze życia i nie jest dojrzały emocjonalnie, popełnia głupotę za głupotą. W tym cielęcym wieku swojego dziecka niejeden rodzic ma ochotę sięgnął po dyscyplinę. Czy pas to jest wyjście?

      Psychologowie są stanowczo przeciwni biciu dzieci. Głoszą, że bicie nie jest wyjściem, bowiem bite dziecko boi się bicia, a nie uświadamia sobie, że żle zrobiło. Zwłaszcza bicie dojrzewającego nastolatka jest złe. Dziecko w wieku trzynastu lat ma już swój honor. Bicie uznaje za upokorzenie, a to może wywołać traumę i rzutować na całe życie. Dziecko bite ma kłopoty z utworzeniem własnej rodziny. Większość osób chorych na schizofrenię była bita przez rodziców w okresie dojrzewania albo znała tylko kary i karcenie zamiast czułości. Psychologowie twierdzą, że z dzieckiem należy rozmawiać, tłumaczyć mu co jest dobre, a co złe. Jak jednak rozmawiać z trzynastolatką, dla której rodzice nie są autorytetem, a autorytetem są koleżanki? Ja myślę, że...powinno się pozwolić dziecku sparzyć. Nic nie uczy lepiej niż własne doświadczenie. oczywiście, to sparzenie się musi być przez nas kontrolowane. Dziecko powinno mieć świadomość, że ma w rodzicach oparcie i w wypadku sytuacji, którym samo nie może podołać / A takich sytuacji w życiu piętnastolatka jest wiele/ zawsze może liczyć na rodziców. Nauczmy się słuchać nasze dzieci nawet jeśli czternastolatka wykrzyczy nam: wapniak i głupia stara! Kara za takie odezwanie się do matki musi być taka, by dziecko zrozumiało, co traci w jej skutku np. szlaban na komputer, jeśli nasze dziecko uwielbia gry komputerowe. Broń Boże uderzenie ścierką w twarz!

      Bezstresowe wychowanie to nie chronienie dzieci przez stresem, chowanie ich pod kloszem. To takie chowanie, by dziecko wiedziało, że w życiu czekają je różne pułapki, by umiało sobie w dorosłym życiu z nimi radość. Całe wychowanie dziecka ma jeden cel ...o szczęście dziecka. Chodzi o to, by nasze dziecko w dorosłym życiu było szczęśliwe, by miało szacunek do ludzi i do...samego siebie. Na to wpływa wychowanie w trudnym wieku dojrzewania. Jak nic ma tu zastosowanie przysłowie: czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Dojrzewający nastolatek to nie rozwydrzony, zdemoralizowany małotat, to dziecko do ukształtowania. Wychowanie dziecka to praca cięższa niż zawód prokuratora. To pasja!!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agnieszkaw30
      Czas publikacji:
      środa, 22 marca 2017 18:01
  • poniedziałek, 20 lutego 2017
    • Ach życie, kocham Cię nad życie!

      W drugiej połowie lat osiemdziesiątych furorę robił przebój Edyty Geppert " Ach życie, kocham Cię nad życie!"  " Uparcie i skrycie, ach życie kocham Cię nad życie." To były czasy Jaruzelskiego, marazm w życiu społecznym, kryzys, wydawać , by się mogło, że w Polsce nie ma się czym cieszyć, a jednak Edyta Geppert śpiewała: " Ach życie kocham Cię nad życie" i...piosenka się podobała.  Statystyka w psychiatrii wskazuje, że w latach osiemdziesiątych wzrosła liczba samobójstw w Polsce. Czy to jednak miało coś wspólnego z kryzysem? Pod koniec lat siedemdziesiątych głośny był przypadek samobójstwa, kiedy człowiek dokonał publicznego samospalenia na Stadionie Narodowym w ramach protestu przeciwko istnieniu więżniów politycznych w Polsce. Czy ten człowiek był bohaterem czy tylko...wariatem?

      Nie da się ukryć, że samobójstwa związane są z chorobami psychicznymi, najwięcej z depresją i schizofrenią. Z zasady człowiek, który targa się na swoje życie jest niezadowolony ze swojego życia, czego innego od życia oczekiwał niż ono mu dało. Dotyczy to najczęściej chorych psychicznie, bo zazwyczaj ci ludzie mieli wiele planów na swoje życie, a choroba spowodowała, że plany legły w gruzy. Ci ludzie z zasady nie dają sobie rady w pracy, ich życie w chorobie to bezczynność na rencie i zaklinanie rzeczywistości: marzenie, że są wielkimi ludżmi. Niestety, kiedy przychodzi sobie uświadomienie, że... prawda o ich życiu jest okrutna, nadchodzi świadomość beznadziei życia i kończy się to samobójstwem. Czy trudno jest pogodzić się z życiem?

      Magda S. była wesołą nastolatką, pełną życia, lubianą w towarzystwie, dobrze się uczyła. Na schizofrenię zachorowała w trzeciej klasie ogólniaka. Zaczęło się od konfliktu z nauczycielką geografii. Nauczycielka geografii była niesympatyczna, dużo wymagała, krzyczała na uczniów. Nie to, że kogoś specjalnie gnębiła, raczej do wszystkich odnosiła się tak samo niesympatycznie. Jednakże choroba Magdy S. ujawniła się tym, że wmówiła sobie, że nauczycielka geografii się na nią uwzięła. Póżniej zaczęła się dziwnie zachowywać na lekcjach. Smaczku dodaje fakt, że kiedy znalazła się w szpitalu psychiatrycznym, położono ją na jednej sali z tą nauczycielką geografii, która akurat też przechodziła załamanie nerwowy. U Magdy S. stwierdzono schizofrenię. Do matury nie podeszła, ale zdała ją na drugi rok. Niestety, marzenia o wyższych studiach spełzły na niczym. Kiedy kilka lat temu byłam na zjeżdzie absolwentów LO, kolega o Magdzie S. powiedział, że jej życie to marazm na rencie, toczy się od remisji do remisji. Kilka lat temu Magda S. popełniła samobójstwo. I wszyscy byli zdziwieni. Poddano ją nowej terapii, było lepiej, wychodziła z choroby. Skąd więc to samobójstwo? Kto popełnił błąd?

      Niestety, prawdą jest, że w schizofrenii chory nie popełnia samobójstwa w fazie ostrej choroby, a właśnie wtedy kiedy wychodzi z choroby. W fazie ostrej kiedy jest w szponach manii, urojeń i omamów jest zwykle zadowolony z życia. Manie , urojenia są dla schizofrenika przyjemnie. Jest kimś innym, zwykle tym, kim sobie wymarzył. Tragedią jest zderzenie wyobrażeń w schizofrenii z rzeczywistością, a to zwykle następuje, kiedy chory wychodzi z choroby. Objawia mu się wówczas twarda rzeczywistość, zdaje sobie sprawę, że choroba spowodowała, że nic w życiu nie osiągnął. widzi, że jego znajomi mają rodzinę, karierę w pracy, a on jest sam i do końca życia czeka go wegetacja na rencie. Pojawia się tzw. okres przejściowy w chorobie - kiedy już nie ma manii i urojeń, a jeszcze nie zdołał sobie ułożyć realnego życia.  I wtedy pojawiają się myśli samobójcze. Samobójstwo. Niestety, u 80% schizofreników skuteczne! Mimo tego, że każda próba samobójcza schizofrenika jest wołaniem: Pomóżcie mi! Co społeczeństwo robi żle, że tego wołania nie słyszy?

      Świat po chorobie psychicznej jest bardzo ciężko odbudować i...rodzi się błędne koło, do odbudowania świata po chorobie psychicznej potrzebna jest...siła psychiczna. Chory na schizofrenię w fazie ostrej z zasady traci przyjaciół, nawet nie dlatego, że ciężko jest być przyjacielem chorego psychicznie, ale dlatego , że w chorobie sam się wycofuje z życia i izoluje od ludzi. A życie trwa, ludzie nawiązują przyjażnie, ciężko jest w nie się póżniej wbić. Chory na schizofrenię wychodzący z choroby powinien mieć dobrego terapeutę, który mu wskaże, że nawet bez pracy na rencie i bez rodziny można znależć cel w życiu. Ma się czas. Można więc jeżdzić na wycieczki, poznawać kraj , zawierać nowe przyjażnie. Jest internet, w internecie może pisać każdy na temat, co mu w duszy gra. Można więc realizować swoje marzenia i...poznawać nowych ludzi. Przy wychodzeniu z choroby psychicznej podstawowa zasada: wyjście do ludzi!

      " Ach życie, kocham Cię nad życie!" Czy trudno jest na nowo pokochać życie!

      Religia chrześcijańska nakazuje szanować życie od poczęcia do naturalnej śmierci. Samobójstwo zgodnie z wiarą to grzech. Były czasy, że nawet grzech śmiertelny. Niegdyś ksiądz samobójcy nie chciał pochować na cmentarzu, a odratowanemu samobójcy nie dawał rozgrzeszenia. Dziś księża katoliccy wobec samobójców i niedoszłych samobójców tacy ortodoksyjni nie są. Zrozumieli, że samobójca to chory człowiek, a świat chorego psychicznie człowieka to inny świat niż nasz. Ciężko go zrozumieć. Zrozumieć jednak trzeba. Wiara chrześcijańska mówi: Podaj dłoń bliżniemu! I podajmy! Wiara to antidotum na marazm życiowy! Wiara nadaje sens życiu! Nie śmiejmy się więc ze schizofrenika, kiedy wierzy, nawet jeśli ta jego wiara z naszego punktu widzenia jest dziwna!  No bo jeśli wiara pozwoli mu powiedzieć; Ach życie, kocham Cię nad życie!, to ma sens. Kochajmy życie i...zrozummy je!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      agnieszkaw30
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 20 lutego 2017 19:15
  • sobota, 14 stycznia 2017
    • Chcę się czuć bezpieczna w ...Państwie Prawa

      Obecnie za sprawą, być może słusznego, ale skandalicznego zachowania partii opozycyjnych w sejmie w Polsce powróciła dyskusja nad czynami chuligańskimi i czy...należy zaostrzyć kar za nie. Wielu ludzi, tzw. zwykłych zjadaczy chleba po raz pierwszy dowiedziało się przy okazji tej dyskusji o tym, co to jest ten czyn chuligański.  Przede wszystkim dowiedzieli się, że polskie prawo karne zawiera takie przestępstwo... Ja o nim dowiedziałam się na studiach, a było to w latach osiemdziesiątych, kiedy obowiązywał Kodeks karny z roku 1969r. W obecnym kodeksie karnym istota czynu chuligańskiego jest taka sama jak za Komuny. Zmieniły się tylko wymiary kary, jeżeli stwierdzono, że przestępstwo ma charakter chuligański.

      Kiedyś podczas studiów odprowadzałyśmy w nocy koleżankę do domu po imprezie. Przy głębokim wykopie leżały koliste bloki betonowe. Wtedy krzyknęłam: Popełnijmy czyn chuligański! Z wielkim mozołem zepchnęłyśmy ciężki blok do wykopu. Kiedy jechałam rano na zajęcia, zauważyłam, że wszystkie bloki są poukładane w wykopie. Roześmiałam się i powiedziałam: czyn chuligański nam się nie udał. Przez przypadek zrobiłyśmy dobry uczynek. To oczywiście była tylko szczeniacka zabawa i niegrożna. Gdybyśmy jednak przy spychaniu tego bloku krzyczały i zakłócały ciszę nocną, policja, która by się zjawiła, mogłaby to potraktować jako wykroczenie. Na czym polega czyn chuligański?

      Polskie prawo karne wyróżnia zarówno wykroczenie jak i występek o charakterze chuligańskim. Wykroczenie jest oczywiście traktowane łagodnie niż występek, choć zarówno i przy wykroczeniu i przy występku stwierdzenie charakteru chuligańskiego czynu skutkuje zaostrzeniem kary, zwykle orzekanej w górnej granicy i powoduje, że kara pozbawienia wolności jest bezwzględna / nie stosuje się zawieszenia wykonania kary pozbawienia wolności/.

      Charakter chuligański czynu jest zdefiniowany w art, 115 kk w rożdziale, który zawiera normy definiujące.  Występkiem o charakterze chuligańskim jest występek polegający na umyślnym zamachu na zdrowie, wolność, na cześć lub nietykalność cielesną, na bezpieczeństwo powszechne, na działalność instytucji państwowej lub samorządu terytorialnego, na porządek publiczny, na umyślnym niszczeniu, uszkodzeniu lub czynieniu niezdatnej do użycia cudzej rzeczy, jeżeli sprawca działa publicznie i bez powodu lub oczywiście błahego powodu, okazując przez to rażące lekceważenie dla porządku publicznego. Wykroczenie o charakterze chuligańskim polega na umyślnym godzeniu w porządek lub spokój publiczny albo na umyślnym niszczeniu lub uszkodzeniu mienia. Wykroczenie o charakterze chuligańskim ma miejsce, jeżeli sprawca działa publicznie i w rozumieniu powszechnym bez powodu lub oczywiście błahego powodu, okazując przez to rażące lekceważenie zasad porządku prawnego. Przesłankami bezwzględnie koniecznymi, które warunkują, by zaistniał czyn o charakterze chuligańskim, zarówno wykroczenie jak i grożniejszy i wyżej karany występek jest umyślność działania sprawcy, publiczne działanie sprawcy , działanie bez powodu lub oczywiście błahego powodu w rozumieniu powszechnym i rażące lekceważenie zasad porządku prawnego. W 2007r z inicjatywy ówczesnego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry zostały powołane do ścigania czynów chuligańskich sądy dwudziestoczterogodzinne . W celu zadziałania sądu dwudziestoczterogodzinnego potrzebne są następujące przesłanki: Sprawca musi zostać złapany na gorącym uczynku, a sąd opierając się na dowodach przedstawionych przez policję musi wydać wyrok wciągu 72 godzin od zatrzymania sprawcy. Obecnie nie ma wymogu zatrzymania sprawcy i doprowadzenia do sądu. Sądy dwudziestoczterogodzinne mają jednak niewielkie zastosowanie praktyczne. Ich znaczenie rośnie przy organizowaniu imprez masowych jak meczów czy manifestacji. Zatrzymuje się bowiem wtedy masowo chuliganów, zwanych potocznie kibolami, a przez niektórych określanych...patriotami. Obecnie Zbigniew Ziobro jest ponownie prokuratorem generalnym. Obiecał, że ...będzie z całą surowością państwa prawa tępił chuligaństwo. Czy chuligaństwo jest plagą społeczną?

      W okresie między świętami Bożego Narodzenia, a zwłaszcza w Sylwestra miały miejsce szczególne przestępstwa, moim zdaniem jak najbardziej mające charakter chuligański. W Lubinie /woj. dolnośląskie/  po ulicach miasta latały bandy nieletnich wyrostków i rzucały petardy. Często było to rzucanie, zupełnie świadome pod nogi przechodniów. Kobieta szła z wózkiem dziecięcym i jeden chuligan rzucił petardę pod wózek. Tylko dzięki wyjątkowemu szczęściu nic się nie stało. Niestety, żaden sąd dwudziestoczterogodzinny nie zadziałał w tej sprawie. Na ulicach miasta nie uświadczyło się ani jednego policjanta, który by...takiego " dowcipnisia" zatrzymał. Miasto jest monitorowane, ale też nie słyszałam, by...takie przestępstwo wykryto z monitoringu. Ciekawa jest także inna sprawa. Podobno w tym kraju istnieje zakaz sprzedaży petard i fajerwerków nieletnim. To , do diabła, jak one znajdują się w posiadaniu nieletnich, nawet gimnazjalistów, którzy rzucają je po mieście? Panie prokuratorze generalny, materiał do przemyślenia dla pana? Czy pisowski wymiar sprawiedliwości faktycznie ściga przestępców czy...tylko eliminuje przeciwników politycznych?

      Przestępstwa o charakterze chuligańskim to plaga społeczna. Ekspresowość działania sądów i wysokie kary z jednej strony odstraszają potencjalnych sprawców, z drugiej strony...jest na nie przyzwolenie społeczne. Powodują to zaś...partie polityczne. które walczą z władzą naruszając zasady porządku prawnego. I jeszcze twierdzą, że ich cel jest szczytny, w myśl zasady: cel uświęca środki. Czy tak powinno być?

      Czy chuligański pozostaje czynem chuligańskim bez względu na to czy popełnia go zwykły obywatel czy partia polityczna. Ja będąc obywatelem państwa prawa i wyborcą chciałabym się czuć bezpiecznie w...państwie prawa.

      Tymczasem niedawne ekscesy partii opozycyjnych w sejmie w pełni wyczerpywały przesłanki przestępstwa o charakterze chuligańskim i to nawet występku. Tylko dobra wola Prawa i Sprawiedliwości, partii rządzącej spowodowała, że od liderów partii opozycyjnych kierujących " protestem" nie wyciągnięto konsekwencji. Czy dla zwykłego pijaczka niszczącego ławki w parku przykład idzie z góry?  Pobłażać czy...dura lex sed lex?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      agnieszkaw30
      Czas publikacji:
      sobota, 14 stycznia 2017 20:17
  • czwartek, 08 grudnia 2016
    • CUD w BETLEJEM

      Kościół Katolicki propaguje wizję dziewicy, dla której mąż jest pierwszym i jedynym kochankiem. Tak dziewica, jest podczas ślubu w kościele oddawana przez ojca mężowi w białej sukni i białym welonie, dla panien młodych starszych preferowany jest kolor błękitny. I taka panna młoda z dumą niesie w dniu ślubu ten biały strój. Otóż ja doszczętnie obaliłam ten mit. Wychodziłam za mąż dwanaście razy zanim sobie uświadomiłam, że ten wybrany mąż to ten jedyny i na całe życie. Każdemu mężowi urodziłam dzieci. Za każdym razem brałam ślub kościelny, w różnych obrządkach i tylko raz to był tylko ślub cywilny/ w Korei Pn/. Za każdym razem mój ślub był unieważniany przez papieża na mój wniosek. Dla wielu ludzi jestem uznawana za wcielenie jawnogrzesznicy, nawet był okres, że próbowano mnie publicznie potępić. Kiedy powiedziałam księdzu, że noszę imię pierwszej w historii Jawnogrzesznicy, ksiądz powiedział mi uśmiechając się; Maria Magdalena to była kobieta o bardzo pięknej duszy. Mój obecny mąż mnie idealizuje i mówi, że...jestem dla niego jak Święty Obraz. Najbardziej godną naśladowania kobietą w historii była oczywiście Maria - matka Jezusa, nazywana powszechnie Świętą Panienką. Wielu jednak ludzi wątpiących w siłę wiary i ateistów wyśmiewa się z Marii twierdząc, że jako mężatka i kobieta, która urodziła dzieci nie może być dziewicą. Są też pod jej adresem gorsze obelgi, które nie przechodzą mi przez pióro. Zbliżające się najpiękniejsze święto w chrześcijańskim świecie / a nawet muzułmańskim/, Boże Narodzenie, skłania do krótkiej refleksji nad istotą świętości. Czy dziewictwo kobiety to styl życia czy tylko...kwestia istnienia małej skórki między nogami? CUD w Betlejem - czy naprawdę wiemy, na czym on polega?

      Historię znamy wszyscy. W małym miasteczku na trasie z Egiptu do Judei zatrzymał się Józef ze swoją ciężarną żoną. Nie było dla nich miejsca w gospodzie, bo zbliżało się żydowskie święto i podróżni zajęli wszystkie miejsca w gospodzie. Zdjęty litością gospodarz widząc utrudzoną i ledwo żywą Marię w zaawansowanej ciąży zaproponował im, by znależli odpoczynek w stajni. W stajence, gdzie świadkami były jedynie bydlątka boże, nie było nawet akuszerki do pomocy Maria urodziła swojego pierworodnego syna - Jezusa. Póżniej tradycja chrześcijańska dopisała, ze CUD narodzin w Betlejem to objawienie Boskiego Syna. Wierzymy, że Gwiazda Betlejemska przyprowadziła do stajenki pastuszków i Trzech Króli, którzy jako pierwsi pokłonili się Synowi Bożemu i złożyli mu dary. Dziś nikt nie kwestionuje Bożego Narodzenia, a w dniu 24 grudnia wszyscy chrześcijanie na pamiątkę Cudu Bożego Narodzenia obchodzą radosne święto. Jakie jest to święto? Czy naprawdę wiemy, czym jest dla nas CUD w Betlejem?

      Dla każdej kobiety narodziny jej dziecka to CUD w BETLEJEM, bo narodziny dziecka to cud prawdziwy. Każda kobieta została stworzona przez naturę, by urodzić i wychować dziecko, do tego doniosłego aktu przygotowuje nas wychowanie. Są różne kobiety. Jedne cieszą się z cudu urodzenia dziecka, czekają na nie z utęsknieniem, w czasie ciąży cieszą się kompletując wyprawkę dla dziecka. Inne czekają na swój Cud w Betlejem i...nie mogą się doczekać. Tym kobietą przyszła na pomoc nauka, inseminacja i sztuczne zapłodnienie in vitro pozwala im  na spełnienie marzeń o swoim małym Cudzie Bożego Narodzenia. Niestety, są też kobiety, które nie czują cudu narodzin, nie chcą dziecka. Poddają się aborcji, a kiedy ta jest z przyczyn prawnych niemożliwa, doprowadzają u siebie do...naturalnego poronienia. Czy takie kobiety zasługują na miano prawdziwej kobiety? Jednakże nie należy ich potępiać. Może kiedyś zrozumieją, a Bóg, który się objawił w postaci Syna Bożego w Betlejem jest miłosierny, przebacza. Nawet żałującemu łotrowi na krzyżu powiedział: " Zaprawdę jutro będziesz ze mną w Niebie"" Błądzenie jest rzeczą ludzką, zrozumiany błąd nie przekreśla człowieczeństwa, nie przekreśla też kobiety tak jak nie przekreślił Marii Magdaleny. Maria i Maria Magdalena - dwie cudowne kobiety, które sprawiły, że świat jest lepszy. Dwie duchowe dziewice...

      Na dniach będziemy świadkami wyboru przez papieża Franciszka nowego metropolity krakowskiego. Z zakulisowych plotek w Watykanie wiadomo, że największe szanse ma biskup Jędrzejewski. Wielu pewnie ten wybór rozczaruje do papieża, którym Franciszek jawi się jako papież o szerokich horyzontach, nowoczesny reformator kościoła katolickiego. Tymczasem biskup Jędrzejewski dał się poznać jako doktryner, konserwatysta i...zwolennik ojca Tadeusza Rydzyka. Zanim jednak potępimy papieża zawieżmy w jego wiedzę, wiarę i intuicję. Papież Franciszek wie co robi. Może polskiemu kościołowi jest potrzebny propagator tradycji? Propagowanie lewactwa zbyt już wkracza w nasze życie. Ludzie są zmęczeni wciskaniem im na każdym kroku dobrodziejstwa homoseksualizmu i aborcji, grzechu sodomii i zabójstwa , co nie wyklucza, że należy uwzględnić i rozgrzeszyć, jeśli zachodzą szczególne przypadki. Homoseksualizm to w końcu choroba, a czy potępia się schizofrenika, który w swojej chorobie pluje na krzyż? Aborcja na tzw. życzenie to grzech, ale czy należy potępić kobietę, co poddała się aborcji, bo chciała ratować swoje życie i zdrowie albo małą dziewczynkę, która dopiero co została kobietą, jeszcze nie jest psychicznie ukształtowana by być matką, a została zgwałcona przez pedofila i zaszła w ciążę. Zresztą gwałt nawet na dorosłej kobiecie to trauma dla kobiety na całe życie. Bądżmy więc Chrystusami! Odpuszczajmy! I właśnie by był Chrystusem oczekuję od nowego metropolity krakowskiego...

      A tymczasem należycie przygotujmy się do Świąt Bożego Narodzenia! " Jest taki dzień, jeden dzień, bardzo ciepły choć grudniowy, dzień, w którym gasną wszystkie spory." Nie bądżmy więc faryzeuszami! - Ten apel kieruję szczególnie do naszych parlamentarzystów, którzy....będą dzielić się Opłatkiem. Boże Narodzenie to nasze święto. Każdy czeka na CUD w BETLEJEM - swój własny, mały CUD!!!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      agnieszkaw30
      Czas publikacji:
      czwartek, 08 grudnia 2016 23:45

Kanał informacyjny